O NATO po raz kolejny

W zasadzie emocje tych, którzy interesują się szczytem NATO zostały wyrażone w wielu komentarzach, emocje które można podsumować słowami: po co nam to było? Po co nam była kolejna ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, skoro nie spełnia żadnych standardów samorządności? Szkoda poświęcać sen na taką bezowocną pracę. Kolejna ustawa jest sprzeczna z konstytucją. Baracka Obamę i Amerykanów potraktowano jak tych, którzy się w niczym nie zorientują. Strona PiS-owska robi dobrą minę do złej gry (niegrzecznie to byłoby powiedzieć o deszczu, który pada). Ale cóż się dziwić takiemu zachowaniu skoro od wielu miesięcy to Jarosław Kaczyński jest alfą i omegą polskiej historii lat 80-tych i 90-tych. Wystawa, która zakłamuje historię, będzie z pewnością od 1 września obowiązkowym punktem zwiedzania w nowym programie szkolnym. O zaproszeniu premierów i prezydentów , którzy przyczynili się najbardziej do wejścia Polski do NATO, a także zorganizowania szczytu w Warszawie już nie wspomnę. Już oczami pamięci widzę podziemne wydawnictwa, które mówią, że już w 1991 roku Jan Krzysztof Bielecki publicznie wyraził chęć przystąpienia Polski do NATO. I tak dalej i tak dalej, ale to już będzie w drugim obiegu. Drobnym drukiem napisane w tekście nazwiska osób zaangażowanych w wejście Polski do NATO nie rekompensują braku ich wizerunków na zdjęciach. Dobry obyczaj nakazuje również, aby te osoby zaprosić póki jeszcze żyją, tak jak to zrobił premier Jerzy Buzek, kiedy pakt przystąpienia do NATO podpisywał.

Szczytem wszystkiego na tym szczycie było kolportowanie ulotki dotyczącej katastrofy smoleńskiej. List stowarzyszenia Solidarni 2010 kolportowany podczas szczytu NATO na Stadionie Narodowym w Warszawie świadczy o jednej z dwóch rzeczy. Albo powtarzane od kilku tygodni zdania o najbezpieczniejszym w tych dniach miejscu na świecie są żartem, albo stanowisko zawarte w liście jest oficjalnym stanowiskiem polskiego rządu, bo tylko takie dokumenty mogły się tam znaleźć. Nawet mapy Warszawy przygotowane przez Stołeczne Biuro Turystyki były dla organizatorów (MON i MSZ) zbyt kontrowersyjnym materiałem, aby mógł się znaleźć na stadionie.
Kilkanaście milionów złotych wydane na zabezpieczenie, trzykilometrowy metalowo – betonowy mur wokół stadionu, zabezpieczenia poczynione przez GROM, BOR, Żandarmerię Wojskową, Wojsko Polskie i policję, całkowity zakaz latania w przestrzeni Stadionu Narodowego, którego złamanie grozi zestrzeleniem obiektu – wszystko to na nic. Przedstawiciele Solidarnych 2010 „przemycili” kilka paczek ulotek i tym samym skompromitowali doszczętnie odpowiedzialne za bezpieczeństwo służby. Chyba, że rozdawana przez sympatyków PiS-u ulotka była jednym z dokumentów, które na szczyt dostarczały ministerstwa i jest ona oficjalnym stanowiskiem rządu.

Skoro w takiej twierdzy znalazła się ulotka Solidarnych, to była również inna ulotka wyrażająca ubolewanie, że prezydent Polski Andrzej Duda jest doktorem nauk prawnych, który złamał konstytucję ułaskawiając swoich kolegów i nie przyjmując przysięgi od trzech prawidłowo wybranych sędziów. Premier Polskiego rządu popełnia delikt konstytucyjny nie chcąc publikować wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Takiej ulotki oczywiście nie było na szczycie, ale przynajmniej taka ulotka nie zawierałaby insynuacji i kłamstw, ale zdania autorytetów prawa: byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego oraz byłego I sędziego Sądu Najwyższego.

Czekam więc na to, że służby zawiadomią prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez tych którzy przemycili paczki na teren podobno najbardziej strzeżonego miejsca na świecie. Należałoby też wyjaśnić prezydentom i premierom pozostałych państw, że w Polsce komunizm powrócił. Mamy znów I sekretarza, premiera, który wykonuje jego polecenia oraz Przewodniczącego Rady Państwa, który nazywa się teraz prezydentem. Nie będę już więcej pisać o szczycie NATO, ponieważ miało być normalnie, ale już nigdy za rządów PiS nie będzie.