W 72 rocznicę Powstania Warszawskiego o Władysławie Bartoszewskim

„Władysław Bartoszewski dobrze zasłużył się Ojczyźnie” - tak o żołnierzu Armii Krajowej i uczestniku Powstania Warszawskiego, który latem 1944 r. w konspiracji z terenów Śródmieścia relacjonował o losach 63 dni zrywu stolicy, mówił legendarny kurier z Warszawy, Jan Nowak-Jeziorański.

W ostatnie półrocze hitlerowskiej okupacji Warszawy wchodził Profesor Bartoszewski już niezwykle doświadczony. Niósł ciężar świadectwa Auschwitz, gdzie trafił jako jeden z pierwszych i najmłodszych więźniów. Był tym, który działając w Żegocie pomagał Żydom. Obserwował z bliska postępujące zniszczenie swojego miasta i życia jego mieszkańców.

Mimo trudu doświadczeń, z fenomenalnym zapałem i oddaniem przyjął kolejne wezwanie – do stawienia się w konspiracyjnej komórce informacyjnej przy ul. Marszałkowskiej 62, skąd dokumentował i meldował o trwającym powstaniu. Powstańcze zasługi Bartoszewskiego nie ograniczają się jednak do jego aktywnej postawy podczas walki. Jego wkład w udokumentowanie zrywu nie ma sobie równych. Nie dość, że skrupulatnie gromadził wiedzę o najmniejszych szczegółach walczącej stolicy, to wiernie i bodaj najobszerniej przedstawił kronikę powstania w trudnym okresie powojennej zawieruchy. Nie tylko napisał 1500 artykułów i około 50 książek o okresie okupacji niemieckiej, ale aktywnie mówił o powstaniu w czasie komuny w dziesiątkach różnych miejsc w Polsce. Nie zapomnę, kiedy w II połowie lat 70 w Podkowie Leśnej byłam słuchaczem dyskusji o powstaniu Władysława Bartoszewskiego i Jana Józefa Lipskiego. W tamtym okresie Pani Zofia Bartoszewska przepisywała na maszynie i redagowała zapiski kuriera z Warszawy Jana Nowaka-Jeziorańskiego, które zostały później wydane w drugim obiegu.

Składając z Władysławem Bartoszewskim wieńce w kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego byłam dumna, że mogę iść obok takiego człowieka. Do dziś nie mogę pojąć bezrozumnego buczenia tłumu. Ale może nie powinnam się dziwić, bo to przecież tłum wypuścił Barabasza.

Jan Nowak-Jeziorański mówił , że „Bartoszewski stał się jednym z nielicznych Polaków, których świat uznał za bohaterów ludzkości”. Był honorowym obywatelem Izraela , jak i Niemiec. Dlatego chciałabym, aby podczas obchodów rocznicowych wybrzmiało jego nazwisko – symbol pamięci o Powstaniu, nazwisko „bohatera ludzkości”, któremu Polska zawdzięcza tak wiele. Na ten gest zapracował Bartoszewski całym swoim życiem.

Wszystkim, którzy walczą z pamięcią o nim zacytuję to, co on sam mówił: Kto gardzi ludźmi, obojętnie, z powodów wyznaniowych, z powodów rasowych, z powodu ksenofobii wobec kogokolwiek, wobec ludzi pochodzenia ukraińskiego, białoruskiego, rosyjskiego, niemieckiego, żydowskiego – ten przede wszystkim gardzi sobą.” Szczególnie dzisiaj musimy o tym pamiętać.
Trwa ładowanie komentarzy...