Chciał nie chciał – póki co kontynuacja rządów PO-PSL

Kiedy kilka miesięcy temu premier Morawiecki przedstawiał w kilku slajdach swoje zamierzenia jako jedna z niewielu powiedziałam wówczas, że jest to kontynuacja zamierzeń Platformy Obywatelskiej. Po pół roku ze zdumieniem stwierdzam, że się nie myliłam. Platforma mimo, że rządziła 2 kadencje o tym co zrobiła nie mówiła, że jest to plan Tuska czy Rostowskiego. Działając konsekwentnie podjęła wyzwania kryzysu światowego i osiągnęła bardzo dobre wyniki w gospodarce, które teraz chce kontynuować obecny rząd : wzrost PKB (23,5 %, w UE jedynie o 0,9 %), wzrost osób zatrudnionych (3,8%, podczas gdy w UE w analogicznym okresie spadła), obniżenie liczby osób zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym (spadek prawie o 10%). W roku 2007 w rankingu „Doing Business” Polska została sklasyfikowana na 75. miejscu. W roku 2014 było to już miejsce 45., a w najnowszej edycji rankingu Polska zajmuje już 25. pozycję! Taką sytuację gospodarczą zastał PiS i mam nadzieję, że premier Morawiecki będzie umiał z niej skorzystać.

Dzisiaj widząc prezentację z planem Morawieckiego mam już pewność, że plan gospodarczy rozwoju kraju zostawiony przez Platformę Obywatelską będzie kontynuowany. Przecieram oczy i widzę, że większość punktów jest wzięta z naszych osiągnięć. Wspomnę tylko kilka gałęzi przemysłu, które chce rozwijać obecny rząd: przemysł lotniczy (sukces lotniska Modlin, zbudowanego przez koalicję PO-PSL), przemysł stoczniowy (rozwój gdańskiej stoczni „Remontowa”), przemysł meblarski (w 2015 roku Polska była 6 producentem mebli na świecie). Uśmiecham się, kiedy wicepremier Morawiecki mówi o produkcji środków komunikacji miejskiej. Ogromne zamówienie Warszawy z 2009 roku na blisko 200 niskopodłogowych nowoczesnych tramwajów rozpoczęło imponujący sukces bydgoskiej PESY.



Nie wspomnę już o roli Warszawy w rozwoju polskich startupów. Zamierzenia wicepremiera Morawieckiego zbieżne są z tymi zapisanymi już w Strategii Rozwoju Kraju 2020. Zwiększenie stopy oszczędności i inwestycji oraz zwiększenie wykorzystania środków pozabudżetowych są nawet tożsame. Takich środków rząd Beaty Szydło ma zamiar szukać w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Przypominam tylko, że w 2015 roku EBI udzielił Polsce kredytów w wysokości 5,54 mld euro i Polska była największym beneficjentem tych kredytów wśród państw członkowskich z 2004 roku. Ma zamiar korzystać także ze środków z Planu Junckera, planu przyjętego podczas szczytu, który przygotował i po raz pierwszy poprowadził Donald Tusk. Jak rozumiem takie winy Tuska PiS akceptuje.

Ponadto w programie przedstawionym przez Morawieckiego dostrzeżono problemy demograficzne, chociaż z uporem twierdzę, że metody wprowadzone przez rząd PO-PSL były lepsze. Należały do nich przede wszystkim roczne urlopy macierzyńskie(w 2015 roku skorzystało z nich 318 tys. rodziców, a w 2014 roku 129 tys. ojców), zwiększenie ilości miejsc w żłobkach (w 2010 r. było 511 żłobków i oddziałów żłobkowych, podczas gdy w 2014 r. funkcjonowało już 2 tys. 493 placówek dla najmłodszych) oraz wyraźne zmniejszenie opłat za pobyt w przedszkolach. Zupełną nowością było wprowadzenie dopłaty do pensji niań, których legalnie jest już zatrudnianych ponad 9000.

Mankamenty programu 500+ ujawniają się coraz bardziej. Po pierwsze spada liczba pracujących Polek. Będąc na urlopie nad morzem dowiedziałam się, że w ostatnim czasie w jednej z największych piekarni w regionie zwolniło się kilkanaście kobiet. Dostaną one co prawda 500 zł na drugie i kolejne dziecko, ale nie będą miały stażu pracy oraz odłożonych składek na emeryturę. W moim odczuciu lepsze byłoby kontynuowanie programu Platformy np. poprzez zwiększenie ulgi podatkowej na kolejne dzieci, w miarę możliwości budżetowych. Nie byłoby mowy o tym , że brakuje 5 mld zł na 500+, bo coraz bardziej zdradza to rządzących, że była to tylko kampanijna zagrywka.

Dobrze się stało, że plan Morawieckiego nie za dużo odbiega od planów pozostawionych przez poprzedni rząd. Nie ma się co obrażać na to, co zrobiła Platforma ani dyskredytować jej zasług. Bez tego obecny rząd nie miałby takiego komfortu pracy. A wszyscy, bez względu z jakiej są partii, pracują dla Polaków.
Trwa ładowanie komentarzy...